57. Dzień mamy.

      Dzień mamy spędziłam – jak pewnie większość mam – gotując, sprzątając, biegając za różnymi ważnymi sprawami. Mimo tego, to był bardzo miły dzień 🙂 Rano – laurka i buziaki, potem codzienna krzątanina, po południu – kwiatki i … wieczór przy świecach. Nie, nie dlatego, że taka romantyczka ze mnie, ale zwyczajnie przez przechodzące burze nie było prądu…  Była też atrakcja – niecodzienne wydarzenie – Hania dziś pomagała uczyć fizjoterapeutów tapingu, czyli specjalistycznego  plastrowania. Na szkoleniu odegrała rolę modelki, a prowadzący pokazywał jak oklejać wiotkie dziecko.

    W dniu mamy towarzyszą mi różne uczucia i przemyślenia – jedne radosne, inne – ściskają za gardło… To trudne macierzyństwo. Pani Ewa Henry napisała wiersz „Litania”, który dedykowany jest matkom niepełnosprawnych synów i córek. Polecam, ja nie mam nic do dodania…

O, Matko święta, Matko śnięta,
bezsenna Matko na trzy zmiany
od lat dwunastu bez uśmiechu
blada szpitalna anielico,
Matko wpatrzona bez oddechu
czy to wciąż sen
czy to już nicość.

Matko od siedmiu(set) boleści,
Matko od spadającej formy,
Matko od żołądkowej treści,
Matko od przekroczonej normy,
potasu, wapnia, zimnej kawy
pipczących w mroku monitorów
podtrzymujących puls niemrawy.

Matko, co „wiara czyni cuda”,
Matko, co „taka boża wola”
Matko, z którego bądź kościoła
od suwających się talerzy,
czerwonych nitek, amuletów
i Matko, co już w nic nie wierzy.

Matko, co umie czytać z oczu,
Matko, co umie czytać z moczu
przyczyny, skutki, patogeny,
z cienia pod okiem prędkim wzrokiem
wyczyta więcej niż rentgeny.

Matko jednostki chorobowej
na białej mapie granic stresu
Matko w bezkresnym korytarzu,
z pęcherzem co dobiega kresu.

Matko od chorób niewidzialnych
u nagle niewidzialnych dzieci
nieatrakcyjna, niemedialna
na którą tv nie poleci,
która ominą redaktory
bo ktoś ładniejszy ładniej chory.

Matko od: „po co ci to było?”
Matko od: „sama tego chciałaś”
co: „zawsze wszystko wiesz najlepiej”,
co: „nie zrobiłaś, nie słuchałaś”,
co: „po co nogi rozkładałaś?”

Matko od strasznych wiadomości,
co nagle „Nie wiem co powiedzieć”
Matko od: „proszę wyjść z dyżurki!”
„Proszę tu nie stać!”, „nie spać!”, „siedzieć!”
Matko od czarnych telefonów,
w noc najczarniejszą
czarnych myśli,
Matko co nie śmie zmrużyć oka
bo najczarniejsze znów się przyśni.

Matko, co boi się zasypiać,
Matko, co boi się obudzić,

Matko wystygłych w zupie modlitw,
zaklęć zastygłych w czerstwym chlebie,
Samotna matko w tłumie ludzi

Ten wiersz
… bo brak mi słów do Ciebie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s