55. Moja dzielna dziewczynka!

     Nasi facebookowi znajomi już wiedzą – znowu jesteśmy na turnusie rehabilitacyjnym 🙂 Tym razem Hanusia dostała jeszcze więcej zajęć terapeutycznych, w tym również w wodzie. Na poprzednich turnusach narzekałam na dużą ilość rzeczy, które taszczę ze sobą każdego dnia i jestem objuczona jak wielbłąd – teraz mam tego o wiele więcej… Przez ostatnie atrakcje Hanusi z katarem i dużą ilością śliny,  nigdzie nie ruszamy się bez ssaka i cewników do odsysania – czyli dochodzi do dźwigania duża, ciężka torba. Do tego gadżety basenowe – dodatkowe ręczniki, klapki, koło baby-swimmer… Chętnie bym dosztukowała sobie dwie dodatkowe ręce, bo trudno ogarnąć taki majdan 😉 Na szczęście zawsze znajdzie się ktoś litościwy, kto otworzy drzwi, przeniesie torbę, zaparkuje nasz wózek itd.

       Hanulka zaczęła turnus z przytupem, czyli w pierwszym dniu ryczała po równo na każdych zajęciach, a ja co 5 minut musiałam ją odsysać, by się nie udusiła zalewającą ją śliną… Koledzy i koleżanki w wieku Hani też urządzali podobny cyrk, więc po całym dniu zajęć byłam wykończona i fizycznie i słuchowo! Na szczęście z każdym kolejnym dniem jest dużo lepiej – Hania tak pięknie pracuje, że aż mnie wzrusza. Ale to, co zobaczyłam w środę na hydromasażu i w czwartek na fizjoterapii, spowodowało, że miałam łzy w oczach. Hania w wannie zwanej „wirówką” pływała, podnosiła nóżki, przekręcała się swobodnie na wszystkie strony i dotykając nóżkami do dna próbowała przemieszczać się, co wyglądało jakby stawiała pierwsze, bardzo nieporadne kroki!!! Cudowny widok 🙂 Stałam zupełnie osłupiała i po prostu patrzyłam jak powtarza te „kroczki” po raz kolejny i kolejny… Uśmiechałam się sama do siebie i w duchu powtarzałam „ona kiedyś będzie chodziła”. Kolejnego dnia na zajęciach z fizjoterapeutą znowu pokazała jak jest silna i ile potrafi. Tym razem udało się Haneczce z leżenia na brzuszku przy pomocy terapeutki unieść na rączkach, a potem zupełnie sama, pierwszy raz w życiu Hanka utrzymywała górną część tułowia oraz głowę podpierając się swoimi rączkami!!! Zrobiła to kilka razy, a ja z terapeutką stałyśmy i nie mogłyśmy uwierzyć w to, co się dzieje na naszych oczach. Niesamowite rzeczy! Wspaniałe widoki!

     Przed nami jeszcze jeden tydzień intensywnych zajęć – zobaczymy cóż jeszcze pokaże Hanusia 🙂 Mam nadzieję, że znowu będą tak cudowne niespodzianki jak w tym tygodniu…

Reklamy

Jedna myśl na temat “55. Moja dzielna dziewczynka!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s