21. Czwarta dawka „mocy”

          Wreszcie jesteśmy w domu, tym razem w szpitalu było nieco ciężko… Po pierwsze dlatego, że od 1 października geniusze z NFZ w ramach „dobrej zmiany” wprowadzili zasadę, że pobyt pacjenta przyjętego na podanie leku powinien trwać 4 doby. Do tej pory byłyśmy po 3 dni i to i tak o jeden za dużo – w pierwszym dniu zawsze Hania miała badania i podanie leku, potem 24-godzinne leżenie po punkcji, obserwacja i tyle, więcej nic się nie działo. Teraz jest tyle samo czynności ze strony szpitala, tylko trzeba przeleżeć 4 dni, bo tak wymyślił NFZ. Do tego teraz było mega przeludnienie na oddziale, w każdej sali po 3 dzieci, normalnie nie było gdzie nogą stanąć, już nie mówiąc by wygodnie usiąść. Ale wisienką na torcie był nasz sąsiad, maleńki chłopczyk z lekooporną padaczką, którego próbowano leczyć sterydami. Maluchowi po tych lekach tak nagle skoczył apetyt, że domagał się jedzenia co 1,5 – 2 godziny. Domagał się oczywiście wrzeszcząc na całego. Hania była tym bardzo rozdrażniona, wcale nie mogła spać, nie chciała leżeć w łóżeczku, ciągle się domagała, by ją nosić na rękach, ale koniecznie na stojąco – inaczej zachowywała się tak samo jak nasz mały sąsiad. Najgorsze jednak były noce – jazda na maksa, dzieciaki płakały po kolei lub jednocześnie, nie było szans na spanie… I takie były 3 noce… Koszmar. Ale, jak w każdej historii, muszą być ciemne i jasne strony, więc teraz pozytywy: mimo tych „kwiatuszków” udało się Haneczce podać lek bez żadnych komplikacji. Czwarta dawka „mocy” przyjęta, czekamy na efekty 🙂 Poza tym jakimś dziwnym trafem zbiegły się terminy podania leku kilkorgu dzieciakom z SMA – było nas na oddziale aż 8! To prawdziwy urodzaj 😉 Dla rodziców było to o tyle fajne, że mogliśmy na spokojnie przegadać mnóstwo spraw związanych z dziećmi, wzajemnie się doszkolić, wymienić telefonami do dobrych specjalistów, ale też pożalić, ponarzekać… Dla mnie – bardzo cenne chwile. Najśmieszniejsze jest to, że ta sama grupa spotka się znowu za 4 miesiące na kolejnym podaniu leku, a będą to… walentynki 🙂 może urządzimy jakiś bal na oddziale 🙂

       Haneczka po powrocie do domu odsypia zaległości, bawi się na całego ze swoimi braćmi, cieszy się zabawkami, gada jak nakręcona. Widać, że bardzo się cieszy, że jest już u siebie 🙂 Ja też bardzo się cieszę, mimo, iż tak właściwie po tym szpitalu powinnam jechać do jakiegoś sanatorium…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s