17. Smutki matki Polki…

       Dlaczego ostatnio tak rzadko piszę? No cóż, dopadła mnie chandra, codzienność, rutyna…To nie są rzeczy, którymi bym chciała się dzielić z innymi, chociaż pewnie lepiej je z siebie wyrzucić. Może już cas na „blogoterapię”? Ciekawe czy będzie skuteczna…. Zacznę tak jak zazwyczaj zaczyna się na grupie terapeutycznej: nazywam się Ewelina i jestem… hmm, no właśnie, chyba obecnie najbardziej jestem mamą. I tu czepiam się siebie najbardziej. Ostatnio mam poczucie, że w „byciu mamą” mam pewne zaległości. Może to kwestia tego, że  zbyt dużo od siebie wymagam, a może po prostu „zmęczenie materiału”… Bycie mamą trójki dzieci to prawdziwe wyzwanie, natomiast posiadanie dziecka niepełnosprawnego – jest jeszcze bardziej obciążające, zarówno fizycznie jak i psychicznie. Fizycznie głównie pada kręgosłup i ręce, a psychicznie niestety pada o wiele więcej. Ciągły lęk o dziecko, o jego oddychanie, połykanie, o to by nic nie zaniedbać, by ćwiczyć odpowiednią ilość razy, dbanie by miało dostateczną ilość terapii, snu, innych aktywności, pilnowanie wszystkich terminów wizyt specjalistów, sprawdzanie saturacji, pulsu i jeszcze miliona innych rzeczy, którymi wypełniony jest każdy dzień… Póki co możemy się cieszyć, że mamy dostęp do leku, ale nie wiemy co będzie za pół roku i to też mnie martwi. Poza Hanią  oczywiście muszę rozwiązywać wszystkie problemy chłopaków, które też są czaso – i energochłonne. Ciągły stres i gonitwa. Wieczorami padam jak mucha, nie mam siły obejrzeć filmu, poczytać książki czy zrobić cokolwiek tylko dla siebie. Jedyne, co jeszcze przechodzi mi przez myśl to rzeczy, których nie zdążyłam lub zapomniałam dziś zrobić, potem zasypiam.

       Taka jestem niedoskonała matka Polka, ciągle zagoniona, pełna obaw, lęków… Często ludzie mówią mi, że mnie podziwiają za moją siłę, za walkę, za pogodę ducha, lecz nie widzą lub nie wiedzą, że w tej sytuacji (jak w każdej innej) jest też drugie dno, że czasem niestety nie mam wystarczająco dużo sił, by walczyć z przeciwnościami, że czasem paradoksalnie mimo, że jestem otoczona mnóstwem ludzi czuję się osamotniona i wyczerpana. Wiem, że takie narzekania nic nie zmienią, mimo wszystko muszę nadal „robić swoje”, biegać za moimi dziećmi i ich sprawami, organizować wszelką możliwą pomoc dla Hani, prowadzić dom. No cóż, dla mnie samej trochę brakuje czasu – stąd pewnie podły nastrój. Koniec terapii, obowiązki wzywają – muszę zagrać z dzieckiem w „Państwa – miasta” 😉

 

PS.  Mam nadzieję, że nikogo nie zaraziłam smutnym nastrojem…

 

#SpinrazaPl

Reklamy

2 myśli na temat “17. Smutki matki Polki…

  1. Ewela,
    jako jedna z wielu (tak sądzę) Twoich blogowych wysluchiwaczek-terapeutek, wysłuchalam Ciebie, rozumiem Ciebie tzn. przynajmniej staram się bo nie mam takiej sytuacji, więc mogę sobie tylko to wyobrazić, nie mam takiej siły sprawczej, żeby odczarowac i zmienić to wszystko, ale zawsze wysłucham (przeczytam) i wespre dobrym słowem.. Życzę dużo siły i słoneczka.. Po deszczu zawsze wychodzi słońce ☀…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s